October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

James Bond uratował świat, ale czy może uratować brytyjskie kina?

  1. odsłona serii Bond przyniosła rekordową liczbę ludzi z powrotem do brytyjskich kin, ale presja na branżę nadal trwa.

Zanim 25. film o Jamesie Bondzie, „Nie ma czasu na śmierć”, miał swoją premierę przed publicznością składającą się z gwiazd, członków rodziny królewskiej i kluczowych pracowników tutaj w zeszłym tygodniu, wydawało się, że cały brytyjski przemysł filmowy spoczywa na jego barkach .

Branża przetrwała 18 miesięcy zamknięć z przerwami, desperacko starając się uniknąć wyczerpania gotówki, ponieważ hollywoodzkie studia opóźniały przyszłe hity z powodu ograniczeń związanych z koronawirusem za granicą i wysyłały filmy na platformy streamingowe, czasami całkowicie omijając premierę kinową.

Oczekiwania i nadzieje związane z „Nie ma czasu na śmierć” były zatem wysokie: dwa poprzednie filmy Daniela Craiga o Bondzie, „Skyfall” i „Spectre”, są drugim i trzecim najbardziej dochodowym filmem w historii brytyjskiej kasy. jest ukochanym — czasem opłakiwanym — stałym elementem brytyjskiego życia kulturalnego.

„Będziemy patrzeć wstecz na Bonda jako na moment przełomowy dla branży” – powiedział Tim Richards, założyciel i dyrektor generalny Vue, trzeciej co do wielkości sieci kin w Wielkiej Brytanii.

Jednak z powodu presji ze strony usług transmisji strumieniowej i wciąż trwającej pandemii, okaże się, w jakim kierunku ten przełomowy moment poprowadzi brytyjską branżę kinową w dłuższej perspektywie.

Po trzykrotnie opóźnionym wydaniu „No Time to Die” z powodzeniem wprowadził ludzi z powrotem do kin. W weekend premierowy – od czwartku do niedzieli – zarobił 26 milionów funtów lub 35 milionów dolarów w kasie, nie tylko pobijając rekordy pandemii, ale także przewyższając weekendy otwarcia dwóch poprzednich filmów o Bondu. Według danych Brytyjskiego Instytutu Filmowego plasuje to go w pierwszej piątce weekendów otwarcia filmów w Wielkiej Brytanii w historii.

W całym kraju kina zrealizowały spektakl składający się z 163-minutowego filmu o budżecie 250 milionów dolarów. Niektóre londyńskie wielkie sieci kin zaplanowały dziesiątki seansów dziennie, a inne oferowały muzykę na żywo, aby zabawiać widzów w oczekiwaniu. Odbywały się imprezy inauguracyjne, które zachęcały widzów do ubierania się w czarny krawat na koktajle i kanapki po 50 funtów lub 68 dolarów od osoby.

Jack Piggott, 31 lat, był jednym z pierwszych, którzy obejrzeli film o godzinie 0:07 w Curzon w Mayfair, części małej sieci kin, która po raz pierwszy miała premierę o północy. Bond jest nie tylko ważnym momentem w brytyjskim filmie, ale także ostatnim występem Craiga jako szpiega i „równie dobrze możesz wejść na całość”, powiedział w czwartek, czekając na rozpoczęcie filmu.

Pomimo późnej pory, pokusa Bonda przyciągała przechodniów, takich jak Canset Klasmeyer, która podjęła spontaniczną decyzję o obejrzeniu filmu, mimo że miała zarezerwowane bilety na poniedziałek. „To wielkie wydarzenie” – powiedziała.

Nawet gdy sprzedaż biletów rośnie, istnieje wiele wyzwań, a Richards nie spodziewa się, że Vue wróci tam, gdzie był w 2019 r., aż do końca 2023 r.

W całej branży brytyjskie teatry będą musiały znaleźć sposób na wyjście z finansowego ciosu z ostatnich 18 miesięcy, kiedy to zaciągały duże długów lub prosiły akcjonariuszy o gotówkę. Nadal nie jest jasne, w jakim stopniu pandemia może trwale zmienić zachowania konsumentów, ponieważ ludzie zastanawiają się, jakie rodzaje spędzania wolnego czasu chcą mieć poza domem.

Co najważniejsze, wpływ transmisji strumieniowej zasadniczo zmienił branżę, ponieważ studia szybciej udostępniają filmy o dużych budżetach za pośrednictwem usług na żądanie. Przez lata kina cieszyły się okresem wyłączności na projekcje, który trwał około trzech miesięcy. Ostatnie negocjacje skróciły to o połowę w związku z balonem usług przesyłania strumieniowego.

W ciągu dwóch lat przed pandemią brytyjskie kina przeżywały swoje najlepsze lata od wczesnych lat 70., dzięki napływowi wysokobudżetowych filmów, a także dużym inwestycjom w fotele rozkładane i zaawansowane technologicznie systemy dźwiękowe. Zatrzymane przez blokady firmy próbowały powstrzymać odpływ gotówki poprzez wynajęcie pracowników i odroczenie płatności czynszu.

Pod koniec sierpnia 2020 r., podczas przerwy w brytyjskiej blokadzie, do kin trafił „Tenet” Christophera Nolana. To była tylko ulotna chwila nadziei. Niedługo potem, gdy zaostrzono ograniczenia, S&P Global obniżył ratingi kredytowe Vue i Cineworld, największej brytyjskiej sieci kin – która jest również właścicielem Regal Cinemas w Stanach Zjednoczonych – i dał im negatywną perspektywę. A pandemia się przeciągała.

To był bolesny czas dla wszystkich, w tym dla niezależnych kin, takich jak Peckhamplex, instytucja w południowo-wschodnim Londynie, która sprzedaje bilety za jedyne 5 funtów. Według Johna Reissa, prezesa Peckhamplex, firma wykorzystała prawie całe oferowane wsparcie rządowe, w tym urlop, skierowania podatkowe i dotację dla niezależnych kin.

Ale żeby utrzymać się na powierzchni, kino wydało również pieniądze, które przez ponad dekadę skrupulatnie odkładano na poważne remonty, a powrót kina do sprzedaży przed pandemią może zająć kolejny rok, powiedział Reiss.

Bond dał znaczący impuls branży – w jeden weekend przyćmił łączne zarobki kasowe za poprzednio najbardziej dochodowy film pandemii, „Piotruś Królik 2: Uciekacz” – ale „Nie ma czasu na śmierć” to wciąż tylko jeden film. Ratingi kredytowe i perspektywy przemysłu teatralnego są „bardzo mało prawdopodobne, aby się zmieniły z powodu wielkiego sukcesu jakiegokolwiek konkretnego filmu” – powiedziała Abigail Klimovich, analityk kredytowy w S&P Global. Powiedziała, że ​​nadal istnieje niepewna droga do odzyskania zarobków z kina.

Wśród przeszkód jest sam wirus, który jest szczególnie niepokojący, gdy dni stają się chłodniejsze i coraz trudniej jest zachować fizyczną odległość. Wielka Brytania ma wysoki wskaźnik szczepień, ale dzienna liczba przypadków wynosi średnio ponad 30 000. Jednocześnie oczekuje się, że wiele gospodarstw domowych będzie musiało zmierzyć się z ograniczeniem dochodów z powodu wysokich cen energii, rosnącej inflacji oraz cięć w świadczeniach i innych formach wsparcia dochodu.

Dla Philipa Knatchbulla, dyrektora naczelnego Curzon, zmiana w branży nie mogła nadejść wystarczająco szybko. „Ogólnie rzecz biorąc, kino ma egzystencjalne zagrożenie, jakie znamy” – powiedział.

Po pierwsze, kino niezależne od dawna zostało wyparte z wielu dużych kin, które musiały zrobić miejsce dla długich premier wysokobudżetowych filmów, powiedział Knatchbull.

Curzon ma inny model, w którym 14 pluszowych kin to tylko jeden z trzech nurtów biznesu. Jest także dystrybutorem filmów, wypuszczając w Wielkiej Brytanii katalog filmów głównie niezależnych i obcojęzycznych, w tym „Parasite” Bong Joon Ho. A przez ostatnią dekadę korzysta z przesyłania strumieniowego z własną usługą na żądanie.

Wkrótce Knatchbull ma nadzieję oferować filmy w usłudze na żądanie Curzon od innych dystrybutorów, takich jak Sony, Paramount i Universal.

W całym tym zamieszaniu Richards Vue brzmi stosunkowo zrelaksowany. Stary okres wyłączności był „prehistoryczny”, powiedział, dodając, że ma nadzieję, że nowe 45-dniowe okno dystrybucji zachęci serwisy streamingowe do wypuszczania większej liczby swoich filmów w kinach.

„Wiem, że to banalne, ale wierzę, że wkrótce wkroczymy w drugą złotą erę kina” – powiedział. Kilka czynników łączy się tutaj: publiczność wróciła, jest obiecująca lista nowych i opóźnionych filmów, które mają zostać wydane w ciągu przyszłego roku i mają ekskluzywne, choć krótsze czasy dystrybucji, powiedział Richards.

Knatchbull, mówiący z bardziej destrukcyjnej pozycji Curzona w branży, również wydaje się optymistyczny. „Podczas pandemii wszystkie zmiany, których spodziewałem się w ciągu być może w ciągu pięciu lat, zostały po prostu przyspieszone” – powiedział.

Teraz, jak powiedział, jest „dużo eksperymentów, dużo zranienia, dużo złości, dużo możliwości z różnych części przemysłu filmowego”.