October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

Lonnie Smith, Soulful Jazz Organist, nie żyje w wieku 79

Biegły w łączeniu wyrafinowania jazzu z przyziemnym urokiem rytmu i bluesa, później był szeroko samplowany przez artystów hip-hopowych.

Lonnie Smith, mistrz organów Hammonda B3 i czołowy przedstawiciel zaraźliwie rytmicznego gatunku znanego jako soul jazz, zmarł we wtorek w swoim domu w Fort Lauderdale na Florydzie. Miał 79 lat.

Jego menedżer i partner, Holly Case, powiedział, że przyczyną było zwłóknienie płuc.

Pan Smith, który zaczął nazywać się dr Lonnie Smith w połowie lat 70., mógł przyciągnąć uwagę publiczności samym swoim wyglądem: miał długą białą brodę i zawsze nosił kolorowy turban. (Turbany najwyraźniej nie miały żadnego szczególnego znaczenia religijnego, a on nie miał żadnego zaawansowanego stopnia naukowego i nigdy nie wyjaśnił, dlaczego przyjął zaszczytnego „dr.”). Jego gra była równie uderzająca.

Karierę rozpoczął w czasie, gdy organiści tacy jak Jimmy Smith i Jack McDuff połączyli wyrafinowanie jazzu z ziemistym urokiem rytmu i bluesa. Pan Smith był mocno w tej tradycji, ale jego gra mogła również wykazywać eteryczną jakość, która była wyłącznie jego własnością. Jego muzyka dotarła później do nowych pokoleń fanów, gdy była szeroko samplowana przez artystów hip-hopowych.

Recenzując występ z 2015 roku w Jazz Standard w Nowym Jorku, Ben Ratliff z The New York Times pochwalił wyczucie dynamiki pana Smitha. „Kiedy jest cichy, jest bardzo cichy” – napisał Ratliff. „Podczas piosenki gospelish z piosenkarką Alicią Olatują, zaczął solowy pasaż na poziomie, którego prawie nie dało się usłyszeć, i pozostał tam przez dłuższy czas, uwalniając postrzępione, czujne frazy, których trzeba było się wysilać, aby ich wysłuchać: sztuczka, ale potężna.

Lonnie Smith urodził się 3 lipca 1942 r. w Lackawanna w stanie Nowy Jork, na przedmieściach Buffalo, wychowywany przez matkę Beulah Mae Early i ojczyma Charlesa Smitha. Jako nastolatek śpiewał w zespołach wokalnych, grał na trąbce i innych instrumentach, zanim hojność właściciela sklepu ożywiła jego trwający całe życie romans z organami.

Jak wspominał w wywiadach, spędzał dużo czasu w sklepie muzycznym Buffalo, głównie po prostu patrząc. Pewnego dnia powiedział właścicielowi, Artowi Kuberze (którego później nazwał „moim aniołem”), że jest pewien, że mógłby żyć z muzyki, gdyby miał instrument. Pan Kubera zabrał go na tył sklepu, pokazał mu organ Hammonda B3 i powiedział, że może go mieć za darmo, jeśli uda mu się go wyjąć ze sklepu. Zrobił, nauczył się grać i rozpoczęła się jego kariera.

Pan Smith wkrótce zaczął regularnie pracować w Pine Grill w Buffalo. Mr. McDuff był wczesnym inspiracją, a kiedy gitarzysta George Benson opuścił kombinację Mr. McDuffa i założył własną grupę, zatrudnił Mr. Smith.

Kwartet Bensona miał niepomyślny początek w barze na Bronksie, gdzie pan Benson napisał w swojej autobiografii „Benson” (2014), „Lonnie i ja graliśmy za obracającą się obsadą tancerzy go-go”. Po przeprowadzce do klubu jazzowego w Harlemie kwartet Benson zaczął zdobywać fanów.

Zarówno pan Benson, jak i pan Smith podpisali kontrakt z wytwórnią Columbia Records. Pierwszy album Smitha jako lidera, „Finger-Lickin’ Good”, na którym Benson gra na gitarze, został wydany w 1967 roku, ale jego kadencja w Columbii była krótka. W następnym roku przeniósł się do Blue Note, który wykorzystał go już na przeboju saksofonisty altowego Lou Donaldsona „Alligator Boogaloo”.

Blue Note, który dziesięć lat wcześniej przyczynił się do boomu jazzu organowego, podpisując kontrakt z Jimmym Smithem, był naturalnym domem dla pana Smitha. Ale po wydaniu czterech dobrze przyjętych albumów przez wytwórnię, zaczynając od „Think!” (1968), a kończąc na „Podjazdach” (1970), ruszył dalej.

Nagrywał dla różnych wytwórni w latach 70., ale pod koniec dekady jego jazzowa marka popadała w niełaskę i był coraz bardziej zmęczony muzycznym biznesem. Przestał nagrywać i zachował niski profil, występując tylko okazjonalnie, a czasem pod przybranym nazwiskiem.

Swoją przerwę w studio zakończył w 1993 roku utworem „Afro Blue”, będącym hołdem dla Johna Coltrane’a z Johnem Abercrombie na gitarze i Marvinem Smithem na perkusji, wydanym przez wytwórnię MusicMasters. (To samo trio wydało później dwa albumy będące hołdem dla Jimiego Hendrixa, „Foxy Lady” w 1994 roku i „Purple Haze” w 1995 roku). Przebój Sweat & Tears „Spinning Wheel” został samplowany przez A Tribe Called Quest, pierwszy z wielu hiphopowych zespołów, które znalazłyby inspirację w jego katalogu.

Pan Smith zaczął ponownie występować, zarówno ze swoimi własnymi grupami, jak i z panem Donaldsonem, i ostatecznie powrócił do Blue Note; jego pierwszy album dla wytwórni od ponad 40 lat, „Evolution”, ukazał się w 2016 roku. Jego najnowszy album, „Breathe”, wydany w tym roku, zawierał zaskakujący gościnny występ pioniera punk-rocka Iggy’ego Popa w dwóch utworach , klasyczna ballada R&B „Why Can’t We Live Together” i „Sunshine Superman” Donovana.

Oprócz pani Case pan Smith pozostawił cztery córki: Lani Chambers, Chandra Thomas, Charisse Partridge i Vonnie Smith oraz kilkoro wnucząt.

W 2017 roku National Endowment for the Arts nadał mu tytuł Mistrza Jazzu, najwyższe oficjalne odznaczenie dla muzyka jazzowego w kraju.

„Wielu muzyków angażuje się w muzykę, ponieważ chcą być bogaci, sławni lub wszyscy z powyższych”, powiedział Smith w wywiadzie z 2012 roku. „Jesteś już bogaty, kiedy usiądziesz i nauczysz się grać. To bogactwo samo w sobie.”