October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

Pakowanie torebki (lub kieszeni) na wieczór w operze

Melissa Clark bierze udział w dramacie z dodatkiem przekąsek, schludnych i drobnych, aby utrzymać ją w wzlotach i upadkach.

Kiedy byłem na studiach podyplomowych na Manhattanie, mój przyjaciel Bernard i ja poszliśmy do opery bez kolacji.

Bernard i ja poznaliśmy się na luksusowym targu spożywczym w SoHo, gdzie oboje mieliśmy pracę na pół etatu za stacją chleba. Miałem zostać sławnym pisarzem, a on sławnym scenografem. Ale w międzyczasie wydaliśmy nasze chlebowe zarobki na najtańsze bilety Family Circle w Metropolitan Opera, a potem nuciliśmy arie z „Eugeniusza Oniegina” i „Cyganerii”, podczas gdy pokroiliśmy siedem ziaren i układaliśmy bagietki.

Nasza zmiana trwała po porze obiadowej, a kanapki i kieliszki szampana w barach z przerwami przekraczały budżet naszych studentów. Dlatego zawsze przychodziliśmy pakując przekąski – obfite, sycące kęsy, które mogły nas utrzymać w „Götterdämmerung”, ale były na tyle małe, że można je było schować w mojej wyszywanej koralikami torebce.

Przy ładnej pogodzie chrupiliśmy kanapki z sałatką jajeczną i domowej roboty czekoladowe trufle przycupnięte na skraju fontanny w parku Damrosch sąsiadującym z Lincoln Center. Kiedy było burzowo, jedliśmy opierając się o poręcze balkonu, obserwując wymyślnych gości delektujących się pieczonymi alaskami w przerwie w restauracji Grand Tier poniżej, zakładając, że pewnego dnia w odległej przyszłości będziemy to my.

Nadeszła ta odległa przyszłość, a ja wciąż wnoszę przekąskę do Met w tej samej torebce vintage. Planuję kontynuować także w tym sezonie (met ponownie otwiera się w poniedziałek). Ale w dzisiejszych czasach towarzyszy mi mój mąż Daniel, którego głównym wkładem jest (prawdopodobnie nielegalna) butelka pełna burbona lub premiksów Manhattanów schowana do kieszeni.

Do tej pory mogliśmy skoczyć na kanapki i szampana do baru, a nawet na Grand Tier, ale rzadko to robimy. Moje pikniki, które są robione na zamówienie – i myślę, że jest to o wiele fajniejszy sposób na spędzenie 30-40 minut przeciętnej przerwy w Met – stały się częścią operowego rytuału. A w tym roku piknik ma jeszcze jedną zaletę: ściągnięcie maski, aby zjeść na świeżym powietrzu w Damrosch Park, może być sprytnym wariantem Delta.

Over the years of Falstaffs and Salomes, I’ve learned a few best practices when it comes to packing these petite opera tidbits.

The first and foremost is to minimize the mess by avoiding sloppy, saucy morsels. I like to think of opera snacks in the same way that I’d choose hors d’oeuvres for a party. Neat, self-contained finger foods that can be nibbled in one hand while you hold a drink in the other work best, preferably things that taste good at room temperature.

I’m partial to small tea sandwiches stacked with onion, cucumbers or smoked salmon for the first intermission, followed by some kind of sweet bite — say, almond-stuffed dates or homemade brownie shortbread bars, for a sugar jolt — to get me through that final act. Phyllo pastries filled with anything from ground lamb and feta to butternut squash and mint, or all manner of sweet or savory hand pies, could also work well.

Then there are maki rolls, as long they’re filled with vegetables or something cooked. You don’t want raw fish sitting under your seat for the entire 100 minutes of the first two acts of “Don Carlos.”

The countertenor Anthony Roth Costanzo, who is reprising his star turn as Akhnaten in the 2021-22 season, used to bring homemade kimbap or avocado-cucumber maki to eat on a bench in the park back when he was a student, and these are an excellent option that you can either make or buy.

“I certainly picnicked a lot when I used to attend the opera as a youth,” he said. “As a performer, backstage picnicking is a whole other level of intrigue with meals that will make you sing well but not look zaftig in your costume.” (Perhaps particularly because Mr. Costanzo spends part of Akhnaten with almost no costume at all.)

Once you’ve decided which snacks to bring, you should consider the packing vessel (you’ll want something that can fit in a small purse or bag). That old plastic yogurt container may work just fine, but a cute and colorful bento box or metal tiffin container is a lot snazzier to set atop your lap. And a thin linen napkin can save your opera finery from splashes and drips.

One thing you must avoid is ever going to the opera hungry. The mid-20th century writer Joseph Wechsberg describes the consequences at the Viennese opera house in his epicurean memoir, “Blue Trout and Black Truffles.”

„Czasami mój żołądek zaczynał burczeć, gdy tenor śpiewał pianissimo i wszyscy patrzyli na mnie. Niektórzy dobrze odżywieni ludzie robili „shsh-t!”. To było bardzo zawstydzające” – napisał Wechsberg.

Jego odpowiedzią było przyniesienie kanapek z surowym bekonem posypanym papryką do chrupania podczas pierwszego aktu „Walkirii”.

„Podczas gdy Siegmund i Sieglinde śpiewali swój piękny duet o słodkiej miłości i wiośnie, słodki zapach papryki zdawał się spływać po całej czwartej galerii jak lekka mgła”.

Oczywiście jedzenie na widowni podczas opery w Met jest zawsze zabronione, a zwłaszcza teraz. Ale jedz kanapki posypane papryką w drugiej przerwie, a słodki zapach przeniesie Cię przez większość aktu III.

Razem z Bernardem zrobiliśmy kiedyś jedną z kanapek operowych pana Wechsberga, chociaż przyznaję, że po długich namysłach ugotowaliśmy bekon przed prysznicem na papryce i wepchnęliśmy go między plastry zakwasu, dzięki uprzejmości sklepu spożywczego, w którym pracowaliśmy. .

Nadal byliśmy owinięci lekką mgłą papryki, gdy Brunhilda zapadła w sen w swoim magicznym kręgu ognia, nasze brzuchy zadowolone, wszystkie nasze zmysły wyostrzone, nasze serca pełne.

Gdyby tylko moja przeszłość mogła zobaczyć, jaki dar kulinarny przekazuje mnie w przyszłości. A przed niedyskretnymi pomrukami podczas pianissimos uratowała się cała tura patronów opery.