October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

Pandemiczne hobby tego chemika? Wystrzeliwanie średniowiecznych kul armatnich.

Proch strzelniczy używany w armatach pomógł zmienić charakter działań wojennych, ale zajęło trochę czasu, aby przepis był odpowiedni.

We wczesnych dniach pandemii Dawn E. Riegner, chemik z elitarnego college’u, odkryła, że ​​ma czas z powodu pustych klas. Więc wypełniła swój przestój wybuchową rozrywką.

Dr Riegner namówiła trzech swoich kolegów – i jej córkę – do zbadania, jak dobrze różne rodzaje średniowiecznych receptur prochu sprawdzają się w wystrzeliwaniu pocisków z repliki armaty. Jej ambitny plan był stosunkowo łatwy do zrealizowania, ponieważ jest profesorem chemii w Akademii Wojskowej USA w West Point w stanie Nowy Jork, co dało jej dostęp nie tylko do najlepszych naukowców i laboratoriów, ale także do światowej klasy strzelnic.

„To srebrna podszewka pandemii”, powiedział dr Riegner, którego zwykłe badania koncentrują się na lepszym wykrywaniu materiałów wybuchowych i chemicznych środków bojowych, powiedział w wywiadzie dla badania prochu strzelniczego. „To była jedna z najwspanialszych rzeczy”.

Podczas pierwszej fali pandemii, na początku 2020 r., zespół West Pointers uważnie przestrzegał zasad dystansu społecznego, komunikowania się przez telefon i czaty wideo. Wyjątkiem była dr Riegner i jej córka Kathleen, która jest studentką inżynierii chemicznej w Stevens Institute of Technology w Hoboken, NJ. Laboratorium w West Point. Dwóch chemików zmierzyło wartość prawie dwóch tuzinów receptur prochu używanych przez średniowiecznych artylerzystów w latach 1338-1460.

W słoneczny dzień czerwca ubiegłego roku zespół trzech chemików i dwóch historyków (w towarzystwie kilku oficerów bezpieczeństwa) przebrał się w maski, hełmy i kamizelki kuloodporne na jednej z strzelnic w West Point.

„Byliśmy gotowi do wojny” – żartował dr Riegner. “To było wspaniałe.” Podczas testowania każdego z różnych preparatów z repliki wystrzelono pięć razy. Ogłuszające wybuchy wytworzyły kłęby gęstego dymu i ognia, a także nadlatujące czterocalowe kule armatnie.

Raport zespołu na temat ich analizy prochu strzelniczego i wystrzeliwania ukazał się niedawno w Omega, recenzowanym czasopiśmie American Chemical Society.

Od wieków głównymi składnikami prochu strzelniczego były siarka, węgiel i azotan potasu, potocznie zwany saletrą. Siarka i węgiel (zwykle w postaci węgla drzewnego) działają jak paliwa, podczas gdy saletra dostarcza przypływ tlenu, aby wywołać niezwykle szybką reakcję chemiczną znaną jako spalanie wybuchowe.

Średniowieczne przepisy z badań zespołu zawierały różne proporcje tych głównych składników. Ale zawierały również szereg niezwykłych dodatków. Na przykład jeden przepis wymagał brandy. Zespół zauważył, że wykorzystał współczesną markę Paul Masson, Grande Amber. (Artykuł nie mówi, czy eksperymentatorzy wykorzystali resztki do toastowania wystrzałów z armat).

Inne składniki były mniej zdatne do picia: kamfora i niegaszone wapno, lakier i ocet. Celem było zmierzenie siły wybuchowej każdej mieszanki.

Badanie może również rzucić światło na historię. Autorzy postrzegają analizy prochu jako pomoc historykom w ich interpretacji średniowiecznych tekstów i określeniu, w jakim stopniu mistrzowie kanonier w tworzeniu przepisów robili to z rozmyślnym zamiarem.

Dr Riegner przypisał swojemu koledze, Cliffordowi Rogersowi, historykowi z West Point i współautorowi badania, który specjalizuje się w średniowiecznej broni i wojnie, pomysł wykorzystania nowoczesnej chemii do zbadania szczegółowych cech starych receptur.

W wywiadzie powiedział, że armaty – a dokładniej bombardy, wczesna armata strzelająca kamiennymi kulami i po raz pierwszy pojawiła się w Europie na początku XV wieku – z czasem stają się bezpieczniejsze, większe, potężniejsze i znacznie skuteczniejsze. Powiedział, że głównym pytaniem dla zespołu śledczego było określenie dokładnej roli zmieniających się receptur prochu w ulepszaniu armat.

Najwcześniejsze wielkie działa wybuchały „bardzo”, powiedział dr Rogers. Strzały zabiły strzelców, aw jednym przypadku króla Szkocji. Jako przykład niepowodzeń wskazał oblężenie w 1409 r. twierdzy w Velleson we Francji. Podczas oblężenia, przeprowadzonego przez Burgundów przeciwko buntowniczemu lordowi w okresie wojny domowej, wykorzystano osiem bombard, aby obić mury zamku dużymi kulami armatnimi — i dwa z dział eksplodowały. Oblężenie ciągnęło się bez powodzenia miesiącami.

W swoich analizach prochu zespół odkrył, że ilość ciepła uwalnianego podczas eksplozji stale spadała od lat trzydziestych XIII wieku do 1400 roku – sugerując, jak stwierdzono w raporcie, „potrzebę bezpieczniejszych przepisów, które nie narażałyby średniowiecznych strzelców na ryzyko ani nie powodowały uszkodzeń armat. ”. W tym samym czasie najnowsze działa stały się większe i znacznie skuteczniejsze.

Dr Rogers nazwał to punktem zwrotnym w historii Zachodu.

„To miało ogromne znaczenie, ponieważ zmieniło równowagę między atakiem a obroną” – powiedział. Zamki i twierdze od dawna były nietykalne. Jednak do 1400 roku wielkie działa poprawiły się tak dramatycznie, że udane oblężenia zaczęły się skracać z lat i miesięcy do tygodni i dni.

„Nie mogłeś już zaszyć się w swoim zamku” – powiedział doktor Rogers. „Jeśli chciałeś bronić swojego kraju, potrzebowałeś armii, a nie tylko fortecy”. Dodał, że wynik geopolityczny jest ogromny. „To całkowicie zmieniło charakter działań wojennych”.

Dr Riegner, główny chemik badania, powiedział, że pięciu ekspertów planuje nowe rundy badań, aby lepiej udokumentować subtelne efekty różnych receptur. Ale ustąpienie pandemii i ponowne otwarcie szkół stworzyły problem, dodała. Członkowie zespołu – w tym ona i jej córka – nie mają już zbyt wiele czasu.

„Wszyscy jesteśmy zainteresowani i podekscytowani, ale teraz, wraz z powrotem do klasy, mamy inne obowiązki” – powiedziała. – Może na wiosnę będziemy w stanie to rozpracować.

Link źródłowy