October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

Recenzja „Nie ma czasu na śmierć”: Jego słowo jest jego więzią

  1. odcinek czcigodnej serii — i ostatni Daniela Craiga jako 007 — znajduje swojego bohatera w ponurym nastroju.

„Nie ma czasu na śmierć”. To trochę niejednoznaczny tytuł. Nie ma czasu, bo jesteśmy zbyt zajęci lub dlatego, że teraz nie jest odpowiedni moment? Twórcy najnowszego filmu o Jamesie Bondzie hojnie zapewnili nam 163 minuty — w tym wolno poruszającą się piosenkę przewodnią Billie Eilish — podczas których możemy zastanowić się nad tym i innymi pilnymi pytaniami. To jest dodatek do prawie 18 miesięcy opóźnienia pandemii, na które czekaliśmy na ten odcinek (25. ogólnie i ostatni Daniel Craig w roli najmniej tajnego członka Secret Service Jej Królewskiej Mości).

Przybywa z dziwną mieszanką ciężkości i beztroski. Nad żartami i pościgami samochodowymi unosi się śmiertelność — nie tylko spodziewana rzeź anonimowych sługusów, ale atramentowa chmura żalu, straty i zmęczenia. Na początku, w samym środku śródziemnomorskiego święta, Bond odwiedza grób Vesper Lynd, kochanki, która zmarła w „Casino Royale” w 2006 roku. „Tęsknię za tobą”, mówi, i „Nie ma czasu na śmierć ” jest niezwykle zajęty pamięcią i rozstaniami. Chodząc na palcach po spojlerach powiem, że jest to seria długich pożegnań.

Jako ktoś, kto dorastał w erze Rogera Moore’a, kiedy przekór wszelkim grawitacjom był znakiem rozpoznawczym serialu, mam problem z przystosowaniem oczu do ciemności i możliwości łez. Nie do końca ufam emocjom, które reżyser (Cary Joji Fukunaga) i komisja scenarzystów (Fukunaga, Neal Purvis, Robert Wade i Phoebe Waller-Bridge) wprowadzają w grę, ani ważkie tematy, po które sięgają.

Gdy węzły fabuły zostają wyprostowane, zawiłości szpiegostwa ustępują na rzecz ciężkiego, znanego dramatu poświęcenia i zemsty. Ponury złoczyńca alfa (ultra-gotyk Rami Malek), który chce wymazać większość ludzkości i jest mieszanką zsiadłego idealizmu i nieuleczonej traumy, może przypominać Thanosa z ostatnich filmów „Avengers”. I ogólna atmosfera – wygląd, który jest jednocześnie bogaty i ogólny; ton, który łączy rześki profesjonalizm z makabrycznym użalaniem się nad sobą; agresywne, wyczerpujące połączenie wielkości i zabawy — to bardziej saga o superbohaterach niż szpiegowskie kaprysy.

Mimo to nie możesz całkowicie nienawidzić gracza, nawet jeśli podejrzewasz, że może być w złym rodzaju gry. Bond, który oficjalnie przeszedł na emeryturę z MI6, z przymrużeniem oka nazywa siebie „starym wrakiem” i w przeciwieństwie do niektórych swoich poprzedników Craig nie stara się wyglądać na bardziej młodzieńczego niż jest. (Craig ma 53 lata. Postać, wymyślona przez Iana Fleminga jako człowiek, który widział akcję podczas II wojny światowej, musi mieć teraz około 100 lat.) Co nie znaczy, że magnetyzm Craiga osłabł lub że jego członkostwo w siłowni wygasło. .

Idealny człowiek XXI wieku, jego Bond zawsze miał najtwardsze ciało i najdelikatniejsze serce. Odrzucając łagodną mizoginię playboya z wcześniejszych wcieleń, smuci się i usycha i mówi „Kocham cię” w kilku językach.

Na przykład po francusku do Léi Seydoux. Gra Madeleine Swann, możliwą femme fatale, której historia łączy ją z głównym złym facetem, Lyutsifer Malka. Jego pojawienie się zajmuje trochę czasu, co daje filmowi czas na rozwikłanie skomplikowanego motka podwójnych krzyży, a także na sprawdzenie niektórych starych przyjaciół i wrogów. Widmo SPECTER’a powraca, podobnie jak jego niegdysiejszy twórca, Ernst Stavro Blofeld (Christoph Waltz) i słony stary C.I.A. kumpel, Felix Leiter (Jeffrey Wright).

Jak to się mówi, wrogiem wroga mojego wroga jest moja dziewczyna. Czy jakoś tak. Zanim piosenka Billie Eilish dobiegnie końca, James oddzielił się od Madeleine i zamieszkał w cichym kompleksie na karaibskiej wyspie. Ale potem broń biologiczna zostaje wyrwana z londyńskiego laboratorium i ruszamy z nowym zestawem samochodów, zegarków i elegancko skrojonych garniturów.

Wybór redaktora

Nigdy nie jest za późno, aby opublikować debiutancką książkę i zdobyć ofertę Netflix

Dla Ala Frankena próba powrotu przechodzi przez kluby komediowe

Aplikacje „Stalkerware” rozprzestrzeniają się. Chroń się.
Kontynuuj czytanie głównej historii

I zespół crackerjacka, który miesza nowe i znajome twarze. M to Ralph Fiennes. Q to Ben Whishaw. Moneypenny to Naomie Harris. Imperium Brytyjskie to odległe wspomnienie, brakuje Judi Dench, a współczesna geopolityka to słaba plotka. Jest jednak nowy agent 007: Nomi (Lashana Lynch), która otrzymała stary numer identyfikacyjny Bonda i która ma podobny zestaw umiejętności, w tym umiejętność odrzucania jednolinijek w trakcie strzelaniny. Jej obecność wydaje się od razu wskazywać na powracające spory o casting Bonda – czy postać musi być mężczyzną? czy zawsze musi być biały? — i pomachać im. Franczyza Nomi może być interesująca, ale nie wstrzymuję oddechu.

W każdym razie przyszłość Jamesa Bonda to temat na inny dzień. Skoro jesteśmy przy temacie czasu, powiem, że gdyby „No Time to Die” trwało 90 minut, mogłoby być warte twojego. Fukunaga ma ostry, stylowy sposób z