October 23, 2021

STREAM 2 TV

najświeższe wiadomości, wiadomości sportowe, rozrywka i nie tylko

Wyjmowanie „wstydu” z kobiecej anatomii

Anatomowie pożegnali się z „pudendum”, ale inne wątpliwe terminy pozostają.

Aby usłyszeć więcej historii audio z publikacji takich jak The New York Times, pobierz Audm na iPhone’a lub Androida.

Allison Draper uwielbiała zajęcia z anatomii. Jako studentka medycyny pierwszego roku na Uniwersytecie w Miami, uznała, że ​​język jest jasny, precyzyjny, funkcjonalny. Potrafiła sprawdzić łaciński termin dla prawie każdej części ciała i zorientować się, gdzie jest i co robi. Na przykład zginacz łokciowy nadgarstka to mięsień przedramienia, który zgina nadgarstek – dokładnie tak, jak sugeruje jego nazwa.

Potem pewnego dnia spojrzała w górę nerwu sromowego, który dostarcza czucia do pochwy i sromu lub zewnętrznych żeńskich narządów płciowych. Termin wywodzący się od łacińskiego czasownika pudere: wstydzić się. Nerw wstydu, pani Draper zauważyła: „Pomyślałam: Co? Przepraszam?”

Pogorszyło się. Kiedy jej nauczycielka wręczyła jej egzemplarz „Terminologia Anatomica”, międzynarodowego słownika terminów anatomicznych, dowiedziała się, że łaciński termin oznaczający srom – obejmujący wewnętrzne i zewnętrzne wargi sromowe, łechtaczkę i wzgórek łonowy – to srom. Tłumaczenie: część, której należy się wstydzić. Nie było odpowiednika dla męskich genitaliów.

To wtedy naprawdę się zdenerwowała.

Anatomia jako nauka miała swój początek w XVI-wiecznych Włoszech, jako domena uczonych ludzi. W tamtym czasie znalezienie zwłok kobiety, nie mówiąc już o anatomie, było trudne. Nic więc dziwnego, że niektóre słowa mogą brzmieć trochę dziwnie dla współczesnych uszu. Tym, co zaskoczyło panią Draper, było to, że ten przetrwał 500 lat poprawek i aktualizacji – i praktycznie nikt nie wiedział, co to znaczy.

Dotyczyło to również jej profesora anatomii, Douga Broadfielda, który przez 14 lat pokazywał uczniom kanał, nerw i tętnicę sromową. „Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałem się nad tym” – powiedział. „Po prostu tak naprawdę nie myślisz o takich rzeczach”.

Termin ten nie ograniczał się również do środowiska akademickiego. Każdy, kto poszedł do szkoły medycznej, prawdopodobnie nauczył się, jak wykonać blokadę sromową, znieczulający zastrzyk w miejscu nerwu sromowego. Służy do diagnozowania i leczenia niektórych form bólu miednicy, wykonywania operacji sromu i pochwy oraz, choć rzadziej niż znieczulenie zewnątrzoponowe, łagodzenia bólu drugiego etapu porodu.

Dr Antje Barreveld, specjalistka leczenia bólu w szpitalu Newton-Wellesley w Massachusetts, wykonuje około 250 blokad sromowych rocznie. „To niewiarygodne, że ten łaciński termin naprawdę się utrzymał” – powiedziała. „Co to mówi o medycynie i jej poglądzie na kobiety?”

W 2019 roku, przy wsparciu dr Broadfielda, pani Draper rozpoczęła badania nad artykułem, w którym argumentowała, że ​​sromowe jest niewłaściwym terminem medycznym i powinno zostać usunięte. „To był projekt fascynacji” – powiedziała. „Musiałem tylko dotrzeć do sedna sprawy”.

„Wstyd” zawężony do kobiet
Na początku wstyd nie znał seksu. Pisarze rzymscy z I wieku używali słowa „pudendum” w znaczeniu genitaliów mężczyzn, kobiet i zwierząt. Ale wstyd przylgnął do kobiet.

W 1543 roku słowo to pojawiło się obok dziwnej ilustracji w atlasie anatomicznym autorstwa Andreasa Vesaliusa, flamandzkiego lekarza czasami nazywanego „ojcem współczesnej anatomii”. Obraz, choć oznaczony jako ludzka macica, bez wątpienia przypomina penisa, ale z kępką kręconych włosów łonowych w pobliżu głowy, co odzwierciedla ideę, że kobiety są tylko mężczyznami z niedoskonałymi, wewnętrznymi częściami ciała. (Przypomnij sobie także niedostatek zwłok kobiet.)

Sto lat później holenderski anatom Regnier de Graaf podkreślił rolę łechtaczki w kobiecej seksualności. „Gdyby te części pudendum nie były obdarzone tak wyjątkową wrażliwością na przyjemność”, pisał, „żadna kobieta nie byłaby skłonna podjąć się uciążliwej, trwającej dziewięć miesięcy ciąży, bolesnego i często fatalnego procesu. wydalenia płodu oraz niepokojącego i pełnego troski zadania wychowywania dzieci”.

W 1895 r. anatomia oficjalnie uznała region sromowy zarówno u mężczyzn, jak iu kobiet. Ale 60 lat później wciąż wymieniano tylko „pudendum femininum” — część wstydu kobiecego. Zostało później uproszczone do „pudendum” i używane jako nieco bardziej formalny synonim sromu. Dziś słowo to pojawia się w prawie każdym podręczniku medycznym, w tym w ostatnich wydaniach „Grey’s Anatomy”, „Williams Obstetrics” i „Comprehensive Gynecology”.

Pani Draper nie była jedyną osobą, której te korzenie niepokoiły. W 2014 roku Bernard Moxham, kierownik anatomii na Cardiff University w Walii, współpracował z Susan Morgan z tej samej uczelni, aby zbadać uprzedzenia związane z płcią w nauczaniu anatomii. Okazało się, że większość podręczników medycznych ukazywała męskie ciało jako standard, a samicę truchtała dopiero wtedy, gdy nadszedł czas, by pokazać układ rozrodczy, genitalia i piersi.

W 2016 roku para zapytała setki studentów medycyny i anatomów, czy mają jakiekolwiek obawy związane z faktem, że słowo „pudendal” pochodzi od „wstydzić się”. Większość nie. Jeden z anatomów dodał, że „to ciekawe, skąd pochodzi, ale teraz jest to ustalona terminologia”.

Ta zblazowana postawa przeraziła doktora Moxhama. To nie był tylko nieodłączny seksizm tego terminu, powiedział: „Jest w tym element, nie ma co do tego wątpliwości. Ale myślę, że jest to również niewłaściwe zarówno z naukowego, jak i biologicznego punktu widzenia”. Z reguły terminy anatomiczne mają mieć charakter informacyjny i opisowy. „Pudendum” nie było. „To jedyny termin, który ma moralny kontekst” – powiedział.

Istnieją inne terminy, które odzwierciedlają przestarzałe wyobrażenia o kobietach. Słowo hymen, które występuje w prawie wszystkich podręcznikach medycznych, ma ten sam rdzeń co Hymen, grecki bóg małżeństwa. Nimphae, nieco starszy termin na wargi sromowe, pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego pannę młodą lub piękną młodą pannę. Nawet słowo pochwa, które tłumaczy się na pochwę, pochwę lub ścisłą osłonę, sugeruje, że podstawową funkcją tego narządu jest przechowywanie penisa, co nie jest dokładne ani naukowo neutralne.

Dr Moxham wiedział, że nawet ustalone terminy można zmienić i uważał, że powinny być, w ramach wysiłków na rzecz wyeliminowania uprzedzeń rasowych i płciowych w medycynie. Właśnie ustąpił ze stanowiska prezesa Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Anatomów, która pracowała nad wydaniem najnowszego wydania „Terminologii Anatomica”.

W 2016 r. dr Moxham zaproponował, aby grupa terminologiczna federacji – która w tamtym czasie składała się wyłącznie z mężczyzn i głównie z Europy – usunęła „pudendum” i powiązane słowa z nadchodzącego słownika. Nie mógł poradzić sobie z całym seksizmem w obrębie anatomii, ale usunięcie tego jednego kłopotliwego słowa wydawało się łatwym zadaniem. „W ogóle nie widziałem żadnego problemu” – powiedział. „Po prostu nie mogłem sobie wyobrazić”.

„To po prostu nie będzie latać”
Grupa terminologiczna opisuje swoją misję jako zarządzanie słownictwem, które jest „zwinne i adaptacyjne, aby pozostać aktualne w szybko zmieniającym się świecie medycyny, biomedycyny i zawodów związanych ze zdrowiem”. Ale w praktyce postęp jest powolny. Naczelną zasadą jest „być konserwatywnym przy rozważaniu zmian w terminologii i logicznie wprowadzać zmiany”, powiedział w e-mailu Thomas Gest, anatom z University of Houston i były przewodniczący grupy terminologicznej.

Początkowo nie wszyscy byli przekonani, że „pudendum” jest na tyle rażące, że uzasadnia wyrzucenie. Niektórzy twierdzili, że łaciński korzeń to nie tylko wstyd; może również teoretycznie sugerować cnotę lub skromność. Ponadto, jeśli zamierzasz zmienić słowo na podstawie jego dziwnego łacińskiego rdzenia, musiałbyś zacząć kwestionować setki terminów. Dlaczego „penis” oznacza ogon? Dlaczego „panewka” — zębodół kości biodrowej — oznacza miskę na ocet?

„Ludzie nie lubią zmian” – powiedział Shane Tubbs, anatom z Tulane University, który kieruje grupą terminologiczną. „Są ludzie w świecie anatomii, którzy są naprawdę przywiązani do historii pochodzenia terminów”.

Jednak po pewnym narzekaniu wszyscy zgodzili się, że „pudendum” musi odejść. Potem przyszedł czas na zmianę słów pokrewnych: nerw sromowy, kanał sromowy i tętnica sromowa.

Dla wielu członków grupy zmiana nazwy nerwu, o którym lekarze regularnie wspominali, była krokiem za daleko. „Nie ma mowy, aby anatomowie mogli zachować jakąkolwiek wiarygodność wśród chirurgów i innych biomedycznych osób, jeśli powiemy, że nie mogą już używać„ pudendal ””, powiedział dr Paul Neumann, kanadyjski neurobiolog i członek grupy terminologicznej w tamtym czasie. „To po prostu nie będzie latać”.

„Nie możesz po prostu wyrzucić jedynego imienia, pod którym ktoś kiedykolwiek był znany” – dodał. „I właśnie tam walki stały się naprawdę intensywne”.

Przez wiele miesięcy pojawiały się gorące e-maile, co zrobić z obraźliwymi warunkami. Jeden członek ostatecznie zrezygnował. Spór stał się tak kontrowersyjny, że w sierpniu 2019 r., zgodnie z sugestią dr Moxhama, grupa zgodziła się na dwuletnie moratorium, aby nastroje mogły się ochłodzić. „Jak się rozgrzać może banda nerdów?” – zapytał dr Gest. „Ale jeśli chodzi o frajerów, było to tak gorące, jak tylko mogliśmy”.

Widok z gabinetu lekarskiego
Decyzja zapadła po cichu. Pani Draper dowiedziała się o tym pod koniec 2019 roku z akapitu na dole artykułu medycznego: „Pudendum” nie będzie już pojawiać się jako oficjalny termin w nadchodzącej wersji „Terminologii Anatomica”. Jednakże, jak zauważono w artykule, tętnica, kanał i nerw sromowy pozostałyby względnie niezmienione, „ponieważ użycie słowa sromowego w odniesieniu do struktur obecnych u obu płci nie może być interpretowane jako seksistowskie”. Innymi słowy, jeśli wstyd rozkładał się równo, może nie było tak źle.

Nie wszyscy byli zadowoleni. Nawet jeśli klinicyści niechętnie przyjmowali nowe słowa, „to nie jest powód do utrwalania używania niepoprawnych/obraźliwych terminów”, powiedział w e-mailu Beverley Kramer, południowoafrykański anatom i obecny prezydent federacji anatomicznych. Dr Moxham zgodził się. „Zawsze będą ludzie, którzy będą przedpotopowi” – ​​powiedział. Ale „jaki jest sens posiadania jakiejkolwiek grupy terminologicznej, chyba że od czasu do czasu jest chętna do chwytania pokrzyw?”

Pani Draper, jej pierwotny cel osiągnięty (choć przez innych), dostrzegła okazję do rozpoczęcia szerszej rozmowy na temat uprzedzeń płciowych w medycynie. W swoim artykule, opublikowanym w tym roku w czasopiśmie Clinical Anatomy, argumentowała, że ​​te same seksistowskie postawy, które przez wieki pozwalały na utrzymywanie się pudendum w leksykonie medycznym, mają realne konsekwencje w dzisiejszej opiece zdrowotnej.

„To nie tylko ludzie kłócą się o semantykę” – powiedziała. „Jest to ważne, ponieważ kobiety, zwłaszcza kobiety kolorowe, a zwłaszcza kobiety nieprzystosowujące się do płci, nie otrzymują takiej samej opieki zdrowotnej ani dostępu do opieki zdrowotnej, na jaką zasługują”.

Wstyd jest jednym z czynników, który przyczynia się do tego, że kobiety, transpłciowi mężczyźni i osoby niebinarne ze sromami otrzymują gorszą lub opóźnioną opiekę. Ankieta przeprowadzona w 2014 r. przez brytyjską organizację charytatywną The Eve Appeal wykazała, że ​​jedna trzecia młodych kobiet unika chodzenia do lekarza z powodu problemów ze zdrowiem ginekologicznym, a 65 procent ma trudności z wypowiedzeniem słów pochwa lub srom. W tym samym roku amerykańscy badacze zdrowia publicznego odkryli, że nawet połowa osób z bólem sromu nigdy nie zgłaszała swoich obaw lekarzowi, przynajmniej częściowo z powodu napiętnowania.

Leilani A., lat 30, nigdy nie miała problemów z mówieniem o swojej anatomii seksualnej. Potem, w listopadzie 2018 roku, zaczęła odczuwać uporczywy ból między nogami. „Kiedy mówię, że pali się srom, mam na myśli ogień” – powiedziała. Seks był straszny; lekarze zasugerowali, żeby spróbowała kieliszek wina.

„To jest jak nerw wstydu” – powiedziała. „Tak bardzo się wstydziłem, że pomyślałem: O mój Boże, ponieważ byłem tak otwartą, pozytywną osobą seksualnie, czy to moja kara?”

Ponad rok później zdiagnozowano u niej neuralgię sromową, przewlekłą chorobę bólową, w której nerw sromowy ulega uszkodzeniu, podrażnieniu lub ściśnięciu. Występuje u mężczyzn i kobiet i częściej występuje u sportowców jeżdżących na rowerze lub konno, a także u kobiet, które urodziły lub przeszły operację miednicy.

W końcu znalazła leczenie. Ale dr Barreveld, specjalista od bólu, mówi, że wielu cierpiących – zwłaszcza mężczyzn, którzy stanowią jedną trzecią jej pacjentów z nerwobólem sromowym – albo niechętnie szuka pomocy, albo nie wie, do kogo się zwrócić. Aby uspokoić pacjentów, poprawiła swój język: zaczęła nazywać nerw sromowy „nerwem podwozia”.

„To może trochę bardziej delikatny sposób odnoszenia się do bardzo prywatnego obszaru” – powiedziała. „Sprawia, że ​​ludzie się śmieją i usuwa odrobinę wstydu”.

W sensie praktycznym oficjalna zmiana nazwy tego nerwu byłaby wyzwaniem dla klinicystów takich jak dr Barreveld, którzy odwołują się do niego na co dzień. Jednak „Myślę, że to właściwy ruch”, powiedziała. „Trudno jest wprowadzić te zmiany, ale jednocześnie jest to naprawdę mocne stwierdzenie”.

Przewracanie strony
W pewnym sensie debatę na temat pudendum można postrzegać jako rozszerzenie ruchu na rzecz usunięcia z medycyny nazwisk niesmacznych „odkrywców”.

W ostatnich latach pojawiły się petycje o zmianę nazwy instrumentu powszechnie znanego jako wziernik pochwy Sims, narzędzie używane przez położników i ginekologów do obserwacji szyjki macicy. Został nazwany na cześć Jamesa Mariona Simsa, ginekologa z Południa i właściciela niewolników, który dokonał postępów, eksperymentując na zniewolonych kobietach.

„Przyglądamy się bliżej znaczeniu słów” – powiedziała dr Sabine Hildebrandt, nauczyciel anatomiczny w Harvard Medical School i autorka „The Anatomy of Murder: Ethical Transgressions and Anatomical Science during the Third Reich”. (Dr Hildebrandt uczęszczał do szkoły medycznej w Niemczech, gdzie laickim słowem na wargi sromowe jest Schamlippen: usta wstydu.)

To młodsze pokolenie — przyszli lekarze, tacy jak pani Draper, która ukończy studia wiosną 2022 r. — przewodzi temu zadaniu. „Będziemy musieli zobaczyć, dokąd to pójdzie” – powiedział dr Hildebrandt. „Jesteśmy w środku ruchu, to na pewno”.